W maju 2019 roku spędziłem wakacje we Włoszech. Chciałem podzielić się kilkoma wskazówkami dotyczącymi planowania i spędzania urlopu w tym kraju. W tym wpisie znajdą się między innymi informacje: jak dojechać, jak płacić, co robić w czasie niepogody, gdzie się zatrzymać. Jeśli ktoś rozważa wyjazd do Włoch (szczególnie północnych) na wakacje to myślę że znajdzie w tym artykule interesujące informacje.

Gdzie się zatrzymać

W północnych Włoszech jest wiele pięknych miejscowości wartych uwagi. Analizowałem kilka z nich i wybrałem Caorle a dokładnie Porto Santa Margherita. W czasie wyboru miejscowości kierowałem się przede wszystkim lokalizacją. Cenię sobie spokój i rodzinne udogodnienia, dlatego wybieram przeważnie obrzeża miast lub miejsca mniej popularne. Ponadto nie lubię przepłacać, a takie miejsca są zwykle tańsze i w niczym nie ustępują jakością od tych popularnych. Ważną rzeczą dla nas przy wyborze była obecność w udogodnieniach krytego basenu. Mogło to być alternatywą do aktywnego spędzania czasu w razie niepogody. Okazało się to bardzo dobrym rozwiązaniem ponieważ zdarzyły się w czasie naszego pobytu deszczowe i pochmurne dni. Wybraliśmy kompleks Villaggio A Mare. Rezerwacji dokonaliśmy przez booking.com. Mogę polecić zarówno samą miejscowość jak i kompleks.

Ogólna ocena

Kompleks Villagio A Mare spełnił nasze oczekiwania. Oczekiwaliśmy w prawdzie kwatery w jednym z domków na terenie kompleksu a dostaliśmy miejsce w głównym budynku. Miało to jednak swoje plusy i minusy. Do plusów mogę zaliczyć bliższy kontakt do morza i kawiarni, parking podziemny, czy widok na morze z tarasu. Jeśli chodzi o minusy to przede wszystkim była to mniejsza autonomia jaką daje osobny domek.

Apartament

Dostaliśmy apartament w głównym budynku trzypiętrowym na drugim piętrze z widokiem na ogród kościelny i morze w oddali. W pierwszy dzień jak zaczęły bić dzwony to pomyśleliśmy, że może to być problemem. Okazało się jednak, że nie odczuliśmy w związku z tym żadnego dyskomfortu. Apartament wyposażony był w sypialnię, salon z aneksem kuchennym, łazienkę, balkon z wejściem z sypialni i tarasem z wejściem z salonu. Z tarasu można było dostrzec morze oddalone o około 500m od budynku. Apartament czysty i dobrze urządzony. Niestety brak pościeli, ręczników i środków czystości – można je było dokupić w recepcji:

  • ręczniki (jeden duży i dwa małe) 4 EURO
  • pościel dla 4 osób 24 EURO
  • środki czystości 5 EURO

Dodatkowe opłaty są normą we Włoszech i trzeba się po prostu z tym liczyć i dobrze czytać ofertę w celu uniknięcia niespodzianek. Należy też zwrócić uwagę na to, że przy zameldowaniu trzeba uiścić kaucję w kwocie 200 EUR. Zupełnie tego nie rozumiem, szczególnie, że nikt nie sprawdzał apartamentu przy wymeldowaniu. Mamy zatem dość dużą sumę gotówki zablokowanej na cały czas pobytu.

Jednym z dość sporych nieudogodnień było to, że w apartamencie nie ma WiFi. Bezprzewodowy dostęp do cieci był dostępny tylko na terenie kawiarni i basenu. W apartamencie można było się podpiąć do internetu jedynie kablem, który o dziwo można wypożyczyć z recepcji za darmo. Ja miałem ze sobą laptopa i byłem w stanie współdzielić internet do innych urządzeń (telefonów i tabletu) za pomocą funkcji Hotspot mobilny. Niestety jakość internetu pozostawiała wiele do życzenia. Oglądanie filmów, czy seriali na netflix/hbogo było momentami uciążliwe, ponieważ od czasu do czasu pojawiał się wskaźnik pobierania.

Dużym udogodnieniem natomiast była dostępność pralki.

Więcej informacji jest dostępnych na stronie booking.com. Nie znalazłem tam żadnych przekłamań w opisie i zdjęcia choć przekoloryzowane dobrze odzwierciedlają stan faktyczny.

Parking

Mieliśmy dostępne miejsce na parkingu podziemnym pod budynkiem, w którym był nasz apartament. Jest to dobre rozwiązanie ponieważ w czasie upału samochód nie grzeje się na dworze a w czasie deszczu można wsiąść i wysiąść “suchą stopą”. Bezpośrednio z parkingu można przejść schodami lub windą do apartamentu. Jedynym mankamentem była bardzo mała przestrzeń parkingowa. Moje Mondeo Mk5 ledwo mieściło się na wyznaczonym miejscu i trzeba było intensywnie manewrować żeby na nie wjechać i później wyjechać. Na szczęście w parkingu było mało samochodów co ułatwiało nieco manewrowanie.

Udogodnienia

Budynek w którym mieszkaliśmy wchodził w skład kompleksu wypoczynkowego. Składał się on z domków mieszkalnych, małego sklepiku, kawiarni, restauracji, basenu odkrytego, ogrodu i placu zabaw. Otoczenie czyste, zadbane i stosunkowo dobrze wyposażone.

Na uwagę zasługuje też dostępność krytego basenu. Wprawdzie nie znajduje się na terenie kompleksu, ale jest usytuowany w bliskiej odległości (około 500m, po drugiej stronie ulicy). Na hasło “Villaggio A Mare” i za okazaniem klucza do apartamentu wstęp jest bezpłatny. Basen należy do kompleksu, w którym znajduje się jeszcze siłownia. Z niej też można korzystać bezpłatnie w ten sam sposób co z basenu. Trzeba to jednak wyraźnie zaznaczyć z czego się będzie korzystało w recepcji basenu. W zależności od tego z czego korzystamy dostajemy odpowiedni bilet, który należy okazać ratownikowi albo trenerowi.

Porto Santa Margherita - basen kryty
Porto Santa Margherita – basen kryty

Sam basen składa się z dwóch niecek. Jednej płytkiej (około 1 metra) dla dzieci i drugiej pełnowymiarowej do pływania. Pomimo braku atrakcji, typu zjeżdżalnie i fontanny, dzieci nie powinny się tam nudzić. Są tam bowiem dostępne do korzystania różnego rodzaju zabawki i “pływaczki”.

Miasteczko

Samo miasteczko a w zasadzie jego część czyli pewnego rodzaju dzielnica o nazwie Porto Santa Margherita niczym nie zachwyca. Jest to miejsce typowo turystyczne. Hotele i apartamenty są położone niemal jeden obok drugiego i jest ich tam naprawdę dużo. Trudno mi sobie wyobrazić jak wygląda to miejsce w sezonie jak wszystkie budynki są niemal w 100% obsadzone. My byliśmy tam na początku maja i miasto było “wymarłe” – wyglądało na opuszczone. Puste hotele, plaże i ulice.

Trochę więcej ludzi było w centrum Caorle – byliśmy tam jednego dnia na plaży 1 maja i miasto pękało w szwach. Było to za pewne spowodowane tym, że Włosi również świętują dzień pracy. Staliśmy w korku zarówno przy wjeździe jak i przy wyjeździe – tak to najprawdopodobniej wygląda w sezonie. Następnego dnia wybraliśmy się w to samo miejsce w celu zakupu kartek pocztowych i było pusto. Przeszliśmy całe miasto i pomimo wielu otwartych sklepów z pamiątkami, kartek nie znaleźliśmy. Samo centrum Caorle całkiem ładne i zadbane. Na uwagę zasługuje duża szeroka plaża z bardzo długim zejściem do morza. Przy plaży dużo atrakcji – huśtawki, zjeżdżalnie boiska do gry w siatkówkę.

Plaża w Porto Santa Margherita

Trochę zaniedbana – tak jak samo miasteczko, albo przynajmniej ta jego część. Na brzegu dużo było wyrzuconych kawałków roślin, gałęzi i sporadycznie śmieci. Najwyraźniej poza sezonem nikt o te plaże po prostu nie dba. W trakcie naszego pobytu zaczęły się pojawiać specjalne traktory, które usuwały nieczystości z plaży.

Położenie

Położenie kompleksu Villaggio A Mare było bardzo dobre. Docenią je przede wszystkim Ci, którzy cenią sobie więcej spokoju i ciszy gdyż wioska usytuowana jest na uboczu jako jeden z ostatnich kompleksów miasteczka.

  • 1000 m do supermarketu
  • 1500 m do piekarni
  • 500 m do plaży

Rozważaliśmy również takie miejscowości jak:

  • Bibione – nie znaleźliśmy odpowiedniej kwatery
  • Lido do Jesolo – odrzuciłem od razu z powodu wysokich cen
Po lewej stronie kompleks Villaggio A Mare a po prawej już prawie nic. Droga na wprost prowadzi do morza.

Wzdłuż prawie całego wybrzeża jest mnóstwo ścieżek rowerowych więc warto zabrać ze sobą rower albo rolki. W okolicy Villaggio A Mare są też wypożyczalnie, gdzie można wypożyczyć dwu lub czterokołowe pojazdy. Jedna wypożyczalnia znajduje się zaraz po drugiej stronie głównego budynku kompleksu.

Jak dojechać

Wybraliśmy drogę przez Słowację i Austrię. W mojej ocenie ta trasa jest lepsza niż przez Czechy i nawet sam Google w większości przypadków ją “rekomenduje”. Trasa z Ustronia do Caorle składa się prawie w całości z autostrad. Jedyne odcinki, na których nie ma dróg szybkiego ruchu to początek trasy do Żyliny i końcówka trasy stanowiąca dojazd do miasteczka docelowego. Ja osobiście bardzo cenię sobie możliwość zakupu winiet przez internet a oba kraje dają taką możliwość.

Na Słowację opłaty za autostradę można dokonać za pośrednictwem strony eznamka.sk. Do wyboru mamy winiety samochodowe 10-dniowe (10 EUR), 30-dniowe (14 EUR) oraz całoroczne (50 EUR). Płatność można dokonać kartą.

Jeśli chodzi o Austrię to sytuacja wygląda podobnie. Opłaty można dokonać na stronie operatora shop.asfinag.at. Do wyboru są winiety samochodowe 10-dniowe (9.20 EUR), 2 miesięczne (26,80 EUR) i roczne (89,20 EUR). Dodatkowo może być konieczność wykupu opłaty odcinkowej za przejazd przez niektóre tunele. Na naszej trasie do Włoch nie ma jednak żadnych dodatkowych płatnych odcinków, więc wystarczy sama winieta. W przypadku płacenia za przejazd autostradą w Austrii należy zwrócić uwagę na 18-dniowy okres ochrony konsumenta. Oznacza to, że zakup winiety przez internet jest możliwe tylko z 18-dniowym wyprzedzeniem. Ten okres ochrony nie dotyczy jednak firm. Można zakupić winietę jako przedsiębiorca i ona obowiązuje natychmiast po zakupie.

W obu przypadkach winiety nie trzeba mieć przy sobie, ale ja dla pewności zawsze drukuję potwierdzenie płatności i samą winietę.

Podczas podróży należy zwrócić uwagę na liczne fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości. W Austrii jest ich bardzo dużo – prawie przed każdym tunelem, których na trasie jest stosunkowo dużo. We Włoszech z kolei jest kilka odcinkowych pomiarów prędkości. Czytałem, że w Austrii także są liczne kamery odcinkowe i to one zbierają największe żniwo wśród kierowców. Nie udało mi się jednak tego zweryfikować, ponieważ albo na naszej trasie ich nie było, albo musiałem je przeoczyć. Z pewnością nie były tak dobrze oznaczone jak we Włoszech, bo tamtych nie sposób przeoczyć. Warto podczas podróży korzystać z aplikacji, która ostrzega przed budkami robiącymi zdjęcia z wakacji 😉. Ja korzystałem z Waze i mogę śmiało polecić – aplikacja jest obok Google Maps wspierana przez Android Auto.

Wycieczki

Standardowym miejscem i w zasadzie jedyną wycieczką jaką odbyliśmy w czasie naszego pobytu we Włoszech była wycieczka do Wenecji.

Najlepszym sposobem na dotarcie do Wenecji jaki sami Włosi polecają jest dojazd samochodem do portu Punta Sabbioni a następnie tramwajem wodnym bezpośrednio do Wenecji lub pośrednio przez Lido. W mojej ocenie najkorzystniej jest wykupić całodniowy bilet na tramwaj wodny. Koszt 20 EURO od osoby powyżej 6 roku życia. Dzieci do lat 6 podróż tramwajem mają bezpłatny. Jednorazowy bilet kosztuje 7.5 EURO. My podróżowaliśmy tramwajem około 6 razy bo tak było najwygodniej, najszybciej i najfajniej. Tramwajem wodnym można objechać całą Wenecję. Można też za ich pośrednictwem zwiedzić też okoliczne wyspy, które również mają w sobie wiele uroku. Warto zaopatrzyć się w mapę połączeń tramwajowych, którą można pobrać tutaj. Odpowiednie połączenia o ile dobrze pamiętam podpowiada też Google Maps.

Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że Wenecja to przepiękne miasto. Ma w sobie wiele uroku i tajemniczości. Niestety z tego powodu jest też licznie odwiedzana co powoduje, że samo zwiedzanie może być nieco utrudnione. My byliśmy poza sezonem a było naprawdę tłoczno – nie wyobrażam sobie wycieczki do Wenecji w pełnym sezonie.

Płacenie

Ja niezmiennie do podróży po świecie polecam Revolut (zaproszenie). Za pomocą jednorazowych kart wirtualnych tego dostawcy dostępnych w aplikacji Revolut kupowałem winiety i dokonywałem innych płatności online. Natomiast podczas całego pobytu za pomocą fizycznej karty Revolut płaciłem w sklepach i restauracjach oraz wyciągałem gotówkę (EURO) z bankomatu. To wszystko po jednych z najlepszych kursach.

Podsumowanie

Uważam wakacje we Włoszech za bardzo udane. Mogę polecić zarówno miejscowość, kwaterę jak i dojazd. Zamierzam jeszcze niejednokrotnie tam wrócić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *